h1

Trzoda komórkowa

29 Listopad 2011

W komunikacji miejskiej mogę znieść niemal wszystko; oprócz jednego – nachalnego, długiego i głośnego rozmawiania przez komórkę.
Jadę autobusem. Siedzę przy oknie i czytam książkę. Na przystanku wsiada dziewczyna, siada za mną i od razu: “Mamo, jadę autobusem, mam chwilę, więc dzwonię”. I dowiaduję się np., że mama doszkala się z komputera, ale najlepiej jej nie idzie, i że dziewczyna jedzie do pracy. Trwa to pięć przystanków, bo na piątym dziewczyna mówi: “Muszę kończyć, bo wysiadam, spotkamy się w weekend, to sobie pogadamy”.
Jadę tramwajem, obok mnie chłopak. Dzwoni: “No cześć. Co słychać? No u mnie wszystko w porządku. No tak, nic więcej właściwie. No byliśmy na koncercie”. I dowiaduję się, że byli też Natalia i Maciek itp.
Rozumiem, że odbiera się komórkę, bo ktoś zadzwonił w pilnej sprawie. Albo szef dzwoni z niecierpiącym zwłoki pytaniem. Załatwiamy sprawę i już. Ale takie trwające kwadrans ploty o niczym są moim zdaniem chamskie. Ktoś włazi w moje ucho ze swoim życiem, mało zresztą ciekawym. Problem polega też na tym, że ludzie, rozmawiając przez komórkę, w ogóle się nie kontrolują, wrzeszczą na cały autobus. Hulaj dusza.
——–
Calkowicie sie zgadzam z autorem artykułu ,bylam w Sztokholmie i Wiedniu w ostatnim czasie i zwrocialm uwage ..jak cicho sie tam wszyscy zachwowuja. w srodkach komunikacji superr, nam jeszcze troche brakuje do ideału!! Dotarlo do mnie jacy glosni jestesmy..i jak w ogole nie inetersuja nas odczucia innych!! tylko JA Ja JA od parkowania samochodu…po gadki z komorka((( ale warto sobie zdawac sprawe z problemu!!!
——–
Bedac w wiele razy w roznych czesciach Niemiec nigdy w metrze, sklepie czy knajpce nie nadzialam sie na chama gadajacego przez telefon. Gdy jakis burak probowal szybko rezygnowal pod wplywem piorunujacych spojrzen i grzecznych uwag innych ludzi. Tutaj, w tym spoleczenstwie o zabuskiej mentalnosci, najlepiej widac przepasc kulturowa z Zachodem. Jak burki spuszczone z lancucha. Mega chamski egoizm i nieliczenie sie z drugim czlowiekiem.
——–
bo na Zachodzie,panie,to inaczej
a u nas to taka komuna,bydlo z czworkaow do Warszawy sie nazjezdzalo,kuplyse,panie,talefony i dra sie do nich przy lada okazji.U nas w Bialemstoku,to nic takiego nie ma prawa sie zdarzyc.My ,z taka Helenka, to jak se siadziem przy oknie ,to kultularnie rozmowe prowadzimy.Ja opowiem na ten przyklad,o wnusiu,ktory wczoraj mial straszne bigunke,ktora caly dzien go menczyla,Helenka o swince,ktora ladnie rosnie i bendzie jak znalsl ,na Wigilie.Ale rozmawaic przez telefona,to chamstowo,kto to slyszal,zeby tak kurtularnie ludzie sie zachowywaly…
——–
Jecie mięso w Wigilię?!
Poganie!
——–
Nie rozumieją jak to działa
Te niedouczone matoły nie wiedza, że nie trzeba wcale wrzeszczeć.
Można gadać nawet szeptem, a odbiorca dobrze usłyszy.
To nie jest telefon na korbkę.
Może producenci komór w końcu zaczną o tym pisać w instrukcjach.
——–
Przeceniasz ich możliwości, jeśli sądzisz, że czytają jakieś instrukcje…
——–
Wystarczy gamoniowi ubliżyć
Ew. blachę na odmuł.
——–
Ja w takim momencie puszczam bączka :)
Najpierw nieśmiałego a potem………..hoho, śmiało walę:)
——–
80% bydła w Warszawie
to WIOCHA ZE SŁOMĄ W BUTACH
dyskusję uznaję za skończoną

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.